Posty

Tęsknota za słowem...

Obraz
Kiedyś już pisałam o tęsknocie za ojczyzną, ale chyba znów skręślę kilka słów. Tym razem jedanak w torchę innym kontekście. Za krajem z którego pochodzę tęsknię na różne sposoby. Czasami za ludźmi, rodziną i przyjaciółmi. Za miejscami, które znam, za górami, rzekami, znajomymi ulicami, budynkami... sklepami... i czasem tęsknię również za przedmiotami. Często jest to jedzenie, bo jak żyć na obczyźnie bez pierogów i kiszonych ogórków? Człowiek w końcu przyzwyczaja się do braku zapachu chleba i świeżo mielonej kawy. Które tu pachną jakby inaczej.    W zależności od dnia i godziny te tęsknoty mogą się przeplatać, mieszać a czasem któraś bierze górę nad innymi. Do tych tęsknot dodam teraz jeszcze jedną, tęsknotę za językiem. Za znajomymi dźwiękami, za zrozumiałymi słowami, za brakiem tłumacza w mojej głowie i martwieniem się, czy akurat ta kolejność słów w zdaniu jest poprawna. Nie dawno będąc w jednej z bardziej znanych sieciówek w Holandii, chciałam kupić pióro. Przeszukałam półki i nie z…

Jak to powiedzieć?

Obraz
Językiem zajmuję się na co dzień od wielu, wielu lat. Podchodziłam do tego tematu z wielu strony, starałam się patrzeć z różnych perspektyw i jak to w życiu bywa rezultat też był różny. Gdy przyjechałam do Holandii język stał się językami. Od dawna zajmuję się tematem dwujęzyczności, ale ostatnio zainteresowałam się tym, co nietypowe w językach, co swoiste. Chciałam wiedzieć, jakie słowa występują w jednym języku a nie ma ich w drugim. Wiem, że w języku niderlandzkim nie ma odpowiednika słowa „rodzeństwo” a w języku polskim takiego, które oddałoby znaczenia słowa „borrel”- spotkanie znajomych przy piwie lub winie. Zaczęłam przeszukiwać sieć tropiąc tego typu słowa. Szukałam takich, które występują tylko w danym języku a nie ma ich w innych, ze szczególnym uwzględnieniem języka polskiego. Nie było to trudne, znalazłam ich wiele. Nadal nie wiem, dlaczego nie ma ich w moim języku ojczystym, bo wszystko, co opisują już kiedyś przeżyłam. Dlaczego słowa, które wydają się być tak zwykłe, są …

Największy pchli targ w Europie!

Obraz
W końcu odwiedziliśmy pchli targ w IJ halach w Amsterdamie. Co trzy tygodnie rozstawiane są tam kramy, ale z nieznanego nam powodu, do tej pory nie udało nam się tam wybrać. Wiedzieliśmy, że jest to nie tylko największy tego typu bazar w Holandii, ale również w Europie. Zazwyczaj jest tam około 500 kramów. Jednak w czasie miesięcy letnich stoiska rozstawione są na zewnątrz i jest ich jeszcze więcej - 750!Musieliśmy w końcu zobaczyć to na własne oczy. Dojazd okazał się bardzo prosty. Samochód mogliśmy zostawić na bezpłatnym parkingu bardzo blisko targu. Wychodząc z parkingu skierowaliśmy się w lewą stronę, przeszliśmy przez most i po chwili byliśmy u celu. Wstęp osób dorosłych wynosi 5€ a dzieci 2€. Odwiedziny tego targu to kilkugodzinny spacer. Bardzo szybko przekonaliśmy się, że jest to miejsce dla osób, które uwielbiają poszukiwania, przekopywania i wyszukiwania, a sama wyprawa przypomina odrobinę polowanie. Trzeba wiedzieć jak i czego się poszukuje, równocześnie być gotowym na niesp…

Następny do golenia

Obraz
Na ścianie wisi kalendarz, na nadgarstku zegarek, telefon pokazuje, która godzina, nawet mikrofalówka w kuchni świeci zielonymi godzinami - czas płynie, ale tak naprawdę wcale tego nie czuję. Mijają dni, potem miesiące, lata i niby wiem, zrywam kartki kalendarza i zerkam na zegarek, ale tak naprawdę to tak jakby trochę obok mnie mijał. Minuty być może nie do końca wykorzystane, ale to też takie odległe. Wciąż słyszę, że czasu nie należy marnować, ale co to oznacza? Trzeba się z nim dobrze obchodzić, organizować, dzielić i do ostatniej sekundy wykorzystywać. Tego też nie rozumiem. Czasem zamykam się w bezczasie i słucham ptaków, lub zachwycam nad kiełkującymi listeczkami. Siedzę i czekam na nowe historie a one nie chcą przyjść, marnuję czas?   W moim życiu to wydarzenia uświadamiają mi upływ czasu i nie myślę tu o urodzinach czy nowym roku. Regularność jest zbyt mało przekonywująca. Nie tak dawno po raz kolejny „poczułam”, jak wiele czasu gdzieś umknęło, a ja tego nawet nie zauważyłam. …

Mamma Mia!

Obraz
Z pewnością każdy z nas ma książki, do których wraca wielokrotnie. Filmy, które zostają z nami na zawsze i można je oglądać w całości, lub fragmentami wciąż i wciąż. Muzyka, która towarzyszy nam przez lata… a razem z tym wszystkim powracają uczucia. Czasem jednak one się zmieniają, tak jak zmienia się nasze życie. To co znamy, co czytaliśmy, widzieliśmy i słyszeliśmy tyle razy, nabiera nowego znaczenia. Dorasta z nami. Czasem tak jest… Mama była już ta piosenka do płakania? Zosia weszła do pokoju ubrana w piżamę. Poczułam zapach pasty do zębów. Uśmiechnęłam się. Jeszcze nie, zaraz będzie, odpowiedziałam, czekam tylko na nią i też idę do łazienki i spać, już trochę późno. Zosia przyjęła tę wiadomość ze spokojem i usiadła na kanapie. Wiesz co, odezwałam się po krótkim namyśle, podaj mi chusteczki, to się przygotuję. Mogłabyś to kiedyś oglądać na spokojnie? Zapytała i podała to, o co ją prosiłam. Nie, raczej nie. Oglądamy filmową wersję musicalu „Mamma Mia!”. Czasem trafiam na niego przerz…

Kolorowe i roztańczone dni

Obraz
Moja córka usiadła przede mną z bardzo poważną miną. Mamo, zaczęła, musimy iść na zakupy. Pomyślałam, że o cokolwiek chodzi, to nie może czekać. Potrzebny jest mi strój na karnawał. Zdziwiłam się bardzo, ponieważ dziewczynka siedząca naprzeciw właśnie skończyła jedenaście lat i po raz pierwszy zainteresowała się obchodami karnawału w Holandii. Nigdy wcześniej o tym nie rozmawiałyśmy a już z pewnością nigdy nie potrzebowała kostiumu. To będą ciekawe zakupy. Jednak w tej chwili zdałam sobie sprawę, że sama nie wiele wiem o tym, jak obchodzi się te wyjątkowe dni w Królestwie Niderlandów.  Nie pozostało mi nic innego, jak również się zainteresować.
W różnych miejscach na świecie karnawał obchodzony jest na swój charakterystyczny sposób. Zawsze jednak jest to święto nadziei, radości i tańca. Ja jednak chciałabym moje poszukiwania ograniczyć do kraju, w którym mieszkam. Jak te dni są obchodzone w Holandii? Dlaczego prośba córki tak bardzo mnie zdziwiła? Mieszkamy w prowincji Północna Holandi…

To ja wybieram miejsce, na którym siądę...

Obraz
Każdego roku o tej samej porze, czyli jakoś teraz, składamy sobie obietnice. Nowy rok jest już sam w sobie zapewnieniem zmian, tego, że damy radę więcej zdziałać. Mimo, że gdybyśmy nastawili uszu, usłyszelibyśmy, że każdy z 365 dni obiecuje to samo, i zawsze możemy zacząć od nowa, te styczniowe przemawiają do nas głośniej. Myślimy, zapisujemy lub nawet mówimy, co zrobimy i jak bardzo zmienimy nasze życie w rozpoczynającym się roku. A kilka tygodni później nadchodzi nasz osobisty blue monday i zdajemy sobie sprawę, że z naszych postanowień nici. Okazuje się, że jednak dieta jest za trudna a ciastka za smaczne, siłownia za daleko, za często pada deszcz, aby biegać a ostatni papieros jeszcze długo nie zostanie zapalony. 
Lata minęły się w jednej chwili, stary rok odszedł, nadszedł całkiem młody a ja siedzę przed komputerem i stwierdzam, że w sumie jest najwyższy czas, aby sobie poobiecywać. Nie wiem jeszcze dlaczego, ale z jakiegoś powodu chciałabym, aby ta lista obietnic była inna. W ty…